XVII NIEDZIELA ZWYKŁA – Rok C Czytania mszalne PIERWSZE CZYTANIE Abraham wstawia się za Sodomą Czytanie z Księgi Rodzaju Bóg rzekł do Abrahama: ”Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. i 34 NZ – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata rok A 34 NZ – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata rok B 34 NZ – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata rok C Powrót do Niedziele zwykłe, Niedziele zwykłe 30 – 34, Powrót do Linki 34 NZ rok A: Ewangelia: Mt 25, 31 – 46; Sąd Ostateczny 31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w Rok A, I 2022-2023 . Wierzę w Kościół Chrystusowy Adwent Boże Narodzenie Okres zwykły Rok A 2016/17; Rok B 2017/18; Rok C 2018/19; Rok A 2019/20; Rok B 2020/21; Niedziela zwykła (C) liturgia.wiara.pl Homilie na niedziele i uroczystości Rok C 27. Niedziela zwykła (C) rss newsletter facebook twitter. Modlitwa tygodnia. Poniedziałek 16 Października. . niedziela przebiega zgodnie z tradycją pod hasłem 1 grosz za 1 kilometr przejechany bezpiecznie w ciągu roku patronuje nam Św. Krzysztof pragniemy modlitwą i ofiarami do puszek wesprzeć naszych polskich misjonarzy po błogosławieństwie naszych pojazdów. Niech patron kierowców i podróżujących ma nas w swojej opiece przez cały rok.!!! Bóg zapłać za złożone dziś ofiary!!! 2. Trwają wakacje i urlopy mimo wypoczynku nie zapominajmy o codziennej modlitwie i niedzielnej Eucharystii. prace przy archiwizacji i aktualizacji naszych grobów na cmentarzu parafialnym w związku z tym przypominam zgodnie z prawem kanonicznym i cywilnym należy po 20 latach podjąć decyzję o przedłużeniu miejsca pochówku lub rezygnację z niego . W tym celu należy zgłosić się do kancelarii parafialnej obecnie w tym roku mija 20 lat od pochówku zmarłych z 2002 . Prolongaty należy dokonać do końca tego roku kalendarzowego 2022. 4. Do nabycia ,, Pielgrzym'' i ,, Gość Niedzielny'' zachęcam do zapoznania się z ciekawymi artykułami z prasy katolickiej. 5. W kalendarzu kościoła katolickiego wspominamy: w poniedziałek-Św. Krzysztofa i Jakuba Starszego Apostoła patrona Lęborka i Człuchowa we wtorek- Św. Joachima i Anny rodziców dzień modlitw za rodziców, dziadków, za starszych parafian i emerytów 6. Biuro parafialne czynne od środy do piątku bezpośrednio po Mszach Świętych. parafianom oraz gościom życzę błogosławionej niedzieli i tygodnia. Kategoria: Zamyślenie nad Słowem UWAGA - trwają wakacje! Dlatego nagrania homilii czy rozważania, pojawiać się będą na stronie nieregularnie i sporadycznie. Jest to związane z wyjazdami np. urlopem. Tak więc jeśli coś się pojawi, to z przedrostkiem "wakacyjne". Do regularności wrócę po wakacjach (mimo, że moje rozważania i homilie są słuchane/czytane w znikomej liczbie). Zachęcam natomiast do regularnego śledzenia nauczania papieskiego oraz innych budujących nauczań w internecie, aby dobrze przygotować się do liturgii niedziel wakacyjnych. Niezwykle przejmująca jest dzisiejsza prośba uczniów, ale wydaje się, nie straciła nic ze swej aktualności. Proszą, bo widzą modlitwę Jezusa. Proszą, bo wiedzą, że tak nie potrafią. "Panie naucz nas się modlić". Zdaje się, że współcześni uczniowie Pana trochę tej prośby unikają. Bo przecież dziś można prosić o tak wiele różnych innych rzeczy. Jezus nie daje metody, ale zaczyna od najważniejszej lekcji, tj. mów do Boga "Ojcze!". Jezus wskazuje na relację. On przez zwoje zmartwychwstanie nie pozostawi nas osamotnionych. W nas i z nami nadal będzie ukazywał ojcostwo Boga. Dziś, w czwartą niedzielę lipca (czyli w pobliżu daty wspomnienia świętych Anny i Joachima, dziadków Jezusa), z inicjatywy papieża Franciszka, obchodzimy II Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych, pod hasłem "Wydadzą owoc nawet i w starości" (Psalm 92,15). “Temat ten jest również zaproszeniem do przemyślenia i docenienia dziadków i osób starszych, zbyt często trzymanych na marginesie rodzin, wspólnot obywatelskich i kościelnych. Ich doświadczenie życia i wiary może w rzeczywistości przyczynić się do budowania społeczeństw świadomych swoich korzeni i zdolnych marzyć o przyszłości opartej na większej solidarności” – czytamy w komunikacie Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia (za: www). Warto zapoznać się z Orędziem pp. Franciszka przygotowanym na ten dzień. Do przemyślenia: Jak wygląda moja modlitwa?Czego uczy mnie postawa Abrahama? Homilia z Mszy św. o Homilia z Mszy św. o Dzisiejsze czytania: Rdz 18, 20-32; Ps 138(137), Kol 2, 12-14; Rz 8, 15bc; Łk 11, 1-13 #MODLITWA: "Boże, Obrońco ufających Tobie, bez Ciebie nic nie jest mocne ani święte, † spraw w swoim wielkim miłosierdziu, abyśmy pod Twymi rządami i Twoim przewodnictwem dobrze używali rzeczy przemijających * i nieustannie ubiegali się o dobra wieczne. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków". #Amen. Wehikuł czasu: 2016 2013 Inspirujące rozważanie (niedziela): Niedzielne rozważania z "Gościa Niedzielnego" Lectio divina i homilia na stronie ks. Wojciech Węgrzyniak - medytacja Szkoła Słowa Bożego - Rozważania niedzielne Rok C Szkoła Formacji Duchowej - lectio divina, echo Słowa, skrutacja Ubogacające komentarze "Słowo na niedzielę", TVP -> Dodaj komentarz Zbierając się przy ołtarzu na sprawowanie Ofiary Ciała i Krwi Chrystusa, na pewno nastawiamy się na to, by dobrze w niej uczestniczyć. W związku z tym nie wolno nam zapomnieć, że wielkie znaczenie posiadają chwile milczenia. Zachowujemy je na samym początku w akcie pokutnym, aby wniknąć do wnętrza i uznać swoją ludzką słabość; po wezwaniu do modlitwy, aby uświadomić sobie obecność Bożą i móc w duchu wyrazić własne prośby; po czytaniu Pisma św. i po homilii, aby jeszcze raz rozważyć słowo Boże, i wreszcie po Komunii, aby w sercu swoim chwalić Boga i dziękować za tak ścisłe łączenie się z nami. Zawsze niejako punktem wyjścia jest uświadomienie sobie w głębi serca, że stajemy przed Bogiem jako grzeszni i słabi, potrzebujący Jego pomocy. PIERWSZE CZYTANIE – Rdz 18, 1-10a Abraham przyjmuje Boga Czytanie z Księgi Rodzaju Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham, spojrzawszy, dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich, podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: «O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś». Abraham poszedł więc śpiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki». Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» – Odpowiedział im: «W tym oto namiocie». Rzekł mu jeden z nich: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona, Sara, będzie miała wtedy syna». Oto słowo Boże. DRUGIE CZYTANIE – Kol 1, 24-28 Cierpiąc z Chrystusem, dopełniamy Jego dzieła Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan Bracia: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się z powodu zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia słowa Bożego. Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, została teraz objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jakie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka przedstawić jako doskonałego w Chrystusie. Oto słowo Boże. EWANGELIA – Łk 10, 38-42 Marta i Maria przyjmują Chrystusa Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». Oto słowo Pańskie. KOMENTARZ Zasada tzw. złotego środka ma zastosowanie również w odniesieniu do życia religijnego. Nieraz zastanawiamy się nad tym, co jest ważniejsze, a w związku z tym czemu więcej powinniśmy poświęcić czasu: rozważaniu, czyli inaczej mówiąc kontemplacji Słowa Bożego, czy też działaniu wprowadzającemu w czyn wymagania, jakie nam stawia Słowo Boże. Kościół stanowiący wielki lud Boży starał się podjąć w sposób szczególny jedno i drugie zadanie. Wyrazem tego są zakony kontemplacyjne i czynne. Nie można uważać za stratę licznych chwil medytacji i modlitwy, jakim się poświęcają zakony kontemplacyjne. Owszem, trzeba powiedzieć, że stanowią one niezwykłe ubogacenie całego Kościoła. „Instytuty poświęcone całkowicie kontemplacji, tak że ich członkowie w odosobnieniu i milczeniu, w ustawicznej modlitwie i gorliwej pokucie zajmują się jedynie Bogiem, zachowują zawsze wyborną cząstkę w mistycznym Ciele Chrystusa, w którym wszystkie członki nie spełniają tej samej czynności. Bogu bowiem składają doskonałą ofiarę chwały, a ludowi Bożemu dodają blasku przez obfite owoce świętości, zagrzewają go przykładem i przyczyniają się do jego wzrostu dzięki tajemniczej płodności apostolskiej. Tak więc są ozdobą Kościoła i zdrojem łask niebieskich”. Jeśli jednak idzie o poszczególnych wiernych żyjących w „świecie”, to trzeba powiedzieć, że w codziennym swoim życiu muszą się nauczyć łączyć kontemplację z czynem. Nie można sobie bowiem wyobrazić chrześcijanina pragnącego postępować zgodnie z Ewangelią, jeśli nigdy nie rozważa dogłębnie Ewangelii. Na wspomniane rozważanie trzeba znaleźć odpowiednie chwile czasu. Mogą być one włączone w codzienną modlitwę, mogą być spędzane w kościele, ale muszą znaleźć swoje miejsce. Łatwo zauważyć, że odnowiona liturgia bardzo troskliwie rezerwuje w czasie jej sprawowania chwile przeznaczone na medytację. Gdyby w życiu chrześcijanina zupełnie zabrakło takich chwil rozważania Słowa Bożego, groziłoby mu duże niebezpieczeństwo. Nie wolno więc pogardzać kontemplacją, ale też nie można zasłaniać się nią, gdy trzeba podjąć chrześcijański czyn. Stąd np. należy przerwać najbardziej owocne rozmyślanie, jeśli niespodziewanie pojawia się konieczność przyjścia z pomocą bliźniemu. W różny sposób możemy szukać ulgi w wielorakich cierpieniach i dolegliwościach, jakie przynosi nam codzienne życie. I tak możemy sobie powiedzieć, że stanowią one po prostu istotną składową część ludzkiego pielgrzymowania na tej ziemi, że trzeba je podjąć ze spokojem, bo zdenerwowanie nie tylko nic nie pomaga, ale nawet pogarsza sytuację. Nie ulega jednak wątpliwości, że dopiero Chrystusowe spojrzenie na te sprawy przynosi właściwe rozwiązanie i potrafi nawet w cierpienie wprowadzić radość. Chrystus włączył cierpienie w historię zbawienia, której On jest centrum. Co więcej, nasz Mistrz pragnie, abyśmy świadomie łączyli swoje cierpienia z Jego krzyżem i uświęcając je w ten sposób, jakby powiększali skarbiec zbawienia: „Ze swej strony dopełniam braki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. Jakże wielkie pocieszenie niesie taka myśl! Swoje cierpienia mogę codziennie ofiarować w różnych konkretnych intencjach: o powołanie do seminarium, za innych cierpiących, za misje… Augustyn Pelanowski OSPPE Gdy przyklękamy do modlitwy, zamknąwszy drzwi izdebki, z naszego wnętrza wyłaniają się hałaśliwe echa wszystkich doznań z ostatnich kilkudziesięciu godzin, a czasem i lat. Na zewnątrz już jesteśmy Marią z Betanii, ale z wnętrza wydobywają się okrzyki Marty. Maria słucha słowa Bożego, przysiadłszy przed kolanami samego Boga. Marta wydobywa z naszej pamięci orszak wspomnień i zmartwień wzbudzający tumany kurzu uczuciowego: gniew, złość, wspomnienia, lęki, przywiązania, ciekawość odgłosów dochodzących z ulicy, rozpraszające bzyczenie muchy, rozmowy przeprowadzone w ciągu dnia, zdrowe wyrzuty sumienia i te neurotyczne, pretensje, niepokój o najbliższych, impulsy żądające natychmiastowej rozmowy telefonicznej. To wszystko jest jakimś niepotrzebnym wtrącaniem się Marty, żądającej dalszej aktywności, dalszego usługiwania i krzątania się w porządkowaniu naszego światka. Możemy jednak temu całemu zgiełkowi powiedzieć stanowczo: nie teraz! Zajmiemy się tym wszystkim za godzinę. Kiedy jesteśmy z Kimś najważniejszym, wszystko ważne staje się nieważne. Kiedy już uciszymy cały ten zgiełk i zamkniemy go za bramami milczenia, pojawią się przed nami subtelniejsze podwoje, bardziej ukryte, a przez to trudniejsze do pokonania. Jeśli ich nie przekroczymy, prawdziwa modlitwa stanie się znowu nieosiągalna. Drugie wrota modlitwy nie dotyczą już świata zewnętrznego, ale naszego wewnętrznego świata niepokojów tym miejscu modlitwy mogą nam się nasunąć wątpliwości, czy w ogóle Bóg nas słyszy i czy nie jesteśmy czasem zupełnie obojętną Mu osobą. Może to być lęk przed Jego niezadowoleniem, karą, albo wrażenie, że Bóg nas odrzuca lub pomija, nie słyszy lub nie chce z nami rozmawiać. Skoro nic nie czujemy i ogarnia nas pustka, to być może nic dla Niego nie znaczymy? Lęk może sprowokować w nas sztuczną stymulację duchowych przyjemności. Poczujemy szczególne uhonorowanie, objawienie albo misję do nawrócenia świata. Być może zwiedzie nas jakieś wyjątkowe poznanie teologiczno-intelektualne albo wrażenie wybrania. To nie jest jednak Bóg, tylko nasze lękowe pragnienia, które nas odwodzą od ostatnich drzwi uciszenia w modlitwie. Nasza modlitwa głębi jeszcze bardziej domaga się wyrzeczenia samych siebie i swoich pragnień i lęków niż nasze życie aktywne i moralne. Każda prawdziwa modlitwa musi się przynajmniej kończyć ciszą zapatrzenia się w oczy Jezusa i usłyszenia Boga w Jego prawdziwych słowach, jakie do nas kieruje wprost z Biblii. Maria zapomniała o wszystkim, nawet o krzątającej się siostrze. Była szczęśliwa, ale nie podekscytowana. Zapatrzona i zasłuchana. Jej miłość uwolniła ją na godzinę z wszelkich trosk i zmartwień, lęków i obaw. Marta zaś oddała się swoim zmartwieniom i lękom, dlatego była pozbawiona miłości i wypełniona pretensjonalnością. Zapewne roznosiła poczęstunek pośród zasłuchanych gości, którzy wypełnili atrium jej domu w Betanii. Dbając jednak o ich głód żołądka, naraziła się na głód własnego serca. Łk 13, 22-30 Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”. Czy nas – ludzi współczesnych – w ogóle interesuje pytanie o zbawienie?… Czy w naszym zabieganym życiu jest miejsce na tę kwestię? Zdaje się, że w wielu wypadkach można by odpowiedzieć przecząco… Łatwo to zweryfikować uświadamiając sobie, czy w codziennych wyborach zastanawiamy się nad zbawieniem, czy obok pytań: czy to będzie korzystne, opłacalne, dobre dla zdrowia i urody, dodajemy: czy to posłuży do mojego zbawienia?… A o co zapytalibyśmy Jezusa, gdybyśmy mieli okazję spotkać go tak, jak ludzie Jemu współcześni? Czy rzeczywiście najbardziej interesującą nas sprawą byłoby zapytanie: „Panie, jak się zbawić?” lub „Czy tylko nieliczni będą zbawieni?”… Na pierwszy rzut oka wydaje się, że kwestia zbawienia nie jest dla nas paląca… Czy jednak jest tak naprawdę? Takie wrażenie odnosi się, ponieważ w tej dziedzinie istnieje w nas duży bałagan. Zdaje się, że odłączmy skutek od przyczyny. Chcemy przecież karmić się owocami zbawienia, a więc szczęściem, pokojem, radością, jednością, miłością – ale nie chcemy wkładać trudu w uprawę ziemi i hodowlę „drzewa”, z którego mamy spożywać te słodkie owoce… Innymi słowy – odrzucamy autentyczną wiarę i wskazania Jezusa, ale mimo to oczekujemy w naszym życiu pomyślności i błogosławieństwa… Czy to uczciwe?… Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi – mówi Jezus. On nie zakrywa przed nami prawdy o tym, że dojście do zbawienia wymaga trudu i wyrzeczenia. Nie wystarczy jedynie legitymować się znajomością Jezusa, ale trzeba w tę relację na serio wejść i ją rozwijać… W przeciwnym razie usłyszymy gorzkie słowa: nie wiem skąd jesteście… To my sami decydujemy o naszym losie, gdyż dokonując wyborów, świadomie stajemy po stronie dobra bądź zła. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości! – mówi Pan. Czym jest ta niesprawiedliwość? Z definicji sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu tego, co mu się słusznie należy. W kontekście słów Jezusa niesprawiedliwość ma miejsce wtedy, gdy człowiek nie podejmuje wysiłku przejścia przez ciasne drzwi, czyli wcielania w życie wymagającej nauki Chrystusa. Z tego wypływa wszelkie inne działanie, które sprowadza nas z drogi życia na niebezpieczne manowce własnych pomysłów na życie i szczęście. Często chcemy bowiem sami „wydedukować” zbawienie myśląc, że to, o którym mówi Pan, dotyczy tylko wieczności. A tak przecież nie jest! Zbawienie zaczyna się już tu, w doczesności i tak naprawdę już tutaj mamy kosztować jego owoców, przemieniając ten świat na lepszy i bardziej ludzki. Być może niejeden człowiek będzie zaskoczony, iż to, co uznawał za „bilet wstępu” do nieba, okazało się fałszywą monetą… Jezus wciąż zwraca naszą uwagę na serce, w którym dokonują się wybory – to tu rozstrzyga się nasze zbawienie i kwestia sprawiedliwości naszych poczynań. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym – każdy jest bowiem zaproszony i ma szansę, gdyż zbawienie to nie kwestia przynależności do takiej, czy innej grupy, ale czystości intencji i prawego sumienia, które kształtuje się na drodze Ewangelii.

xvii niedziela zwykła rok c